Mąż był przy mnie i pocieszał , tłumaczył, wciąż powtarzał, że to chwilowe te moje stany, że wszystko się ułoży, pomagał przy opiece, póżniej już sama radziłam sobie jakoś z opieką przynajmniej starałam się, nadal sie staram, ale kosztuje mnie to dużo, dużo wysiłku bo tak jak pisałam robie to na...