Dokładnie, te książki powinny być w wyprawce, a nie oliwki i pieluchy. Szkoły rodzenia, cuda wianki, a tu zapomina się co potem. I jest rozpacz bo "moje dziecko jest złośliwe", "mamy bunt dwulatka", "pierony, diabelskie dzieci, albo zalamka itd. Po prostu włos się jeży. A psycholog - no fajnie...