Ja może napiszę o naszym porodzie, w moim męskim imieniu.
Nie było różowo. Przyjechaliśmy na porodówkę koło 21, lekarz już na dyżurze obejrzał sobie mecz, bo były mistrzostwa Europy, później wpadł zaproponować cesarkę, odmówiliśmy. Żona cała noc męczyła się z skurczami krzyżowymi, masakra...