Mój syn 24.11 zaczął adaptację w żłobku. Od 02.12 je tam posiłki. Tego dnia o godzinie 23 zwymiotował raz dość obficie, potem już tylko woda ze śluzem. W środę też był i jadł, zrobił dwa luźne stolce, i o 23 znowu wymioty juz głównie woda ze śluzem ale też z odrobiną treści żołądkowych. Wczoraj miał przerwę od żłobka wszystko w porządku. Dzisiaj był już cały dzień, jadł i teraz na wieczór był już luźniejszy stolec (wypływał z pampersa). Humor ma dobry, gorączki nie ma, zachowuje się normalnie. Czy może to być spowodowane reakcją na nową kuchnię? Potrzeba czasu na przyzwyczajenie żołądka? Ciocie w żłobku mówią że może tak być. Ma dodatkowo gila więc na początku obstawialiśmy te wymioty jako flegma spływająca i powodująca odruch. No ale już sama nie wiem
czy dawać mu probiotyk profilaktycznie?