A teraz z cyklu ja i moj mozg: jak mowilyscie o tym kubeczku to moja glowa juz tworzypa wlasny scenariusz, ze facet robi co trzeba do kubeczka, takiego malego, z lekkim dziubkiem, zeby sie latwo i celnie wylewalo, z uszkiem do trzymania i potem kobieta robi cos w stylu swiecy, a on wlewa jej zawartosc do srodka. Jak w glowach w tym momencie macie to, ze plemniki by umarly przeciez, to na to tez znalazlam rozwiazanie, otoz wyobrazalam sobie, ze caly kubeczek smarowalo sie tym zelem sprzyjajacym plemnikom i wtedy przezyja!
I jednoczesnie wiedzialam, ze jestesmy na tyle popierdzielone, ze jakby ktos nam powiedzial, ze to dziala, to owalalybysmy laboratorium w sypialni bez mrugniecia okiem, a z drugiej wydawalo mi sie to nierealne, ale.. no wlasnie
Teraz mozna sie smiac