Nie odzywałam się, bo byłam w szpitalu

mój lekarz skierował mnie do szpitala, bo na USG nie było widać tętna. W szpitalu jakaś małpa znów mi zrobiła USG ale tak głęboko, że za kilka minut dostałam krwotoku. Po kilku godzinach poszłam do niej z bólami, a ona wyjęła mi wszystko palcami... Masakra... W piątek miałam łyżeczkowanie, ale na szczęście mój lekarz mi to robił, a w sobotę już wyszłam. W sumie czuję się dobrze, tylko zajebiście mi przykro i smutno

Trzymaj się