g. 4.30 Orientuję się że to już, budzę męża, jedziemy do szpitala.
Izba przyjęć-położna zmęczona i ze smutną miną przyjmuje mnie, dość miło gadamy, papierki itp. zostają wypełnione. Schodzi lekarz, wita mnie i oznajmia że choć wszystkie (czyli trzy) sale porodowe są zajęte, to mnie przyjmą bo...