Z lekami jest tak (moim zdaniem), że informacje w ulotkach muszę być "przesadzone". Chodzi o to, że jeżeli lek ma jakąkolwiek szansę zaszkodzić (a umówmy się, w tych czasach to i zwykłe jedzenie może zaszkodzić) to już musi być o konsultacji z lekarzem, bo firmy boją się, że kobieta ich pozwie...