Szkoda, ze nie mogę dołączyć, ale rozumiem i szanuje taką decyzje. W mojej opinii to troche krzywdzące, bo po kilku latach starań i komplikacjach po prostu z tyłu głowy było, żeby nic nikomu nie mówić, nie pisać, żeby czasami nie zapeszyć. Czytając głównie o Waszych dzieciakach czułam zazdrość...