U mnie to bardziej mój mąż był pokrzywdzony - bo to ja musiałam jeździć po miastach i spotykać się z dyrektorami z sieci mojej firmy ale przyznam, że wyszło nam to tylko na dobre - nie powiem, było ciężko, ale jakoś daliśmy radę - mieliśmy skype, telefony, poza tym, kiedy przyjeżdżałam na...