Przezyliśmy..... :o
Oczywiście płakałam tylko ja, denerwowali się tatuś i dziadkowie, a Andrzejek...jak burza. Pożegnał się pośpiesznie, bawił grzecznie, jadł chętnie i z własnej woli został na leżakowaniu, choć byłam gotowa odebrać go po obiadku. Dobrze, że po 15-tej poszłam po niego z...