Moja córka w kwietniu będzie mieć trzy lata, od września zaczęła chodzić do przedszkola i dopiero jak poszła "między ludzi" to zaobserwowaliśmy jakiekolwiek postępy w jej mowie. Uczuciowa, empatyczna, uczy się szybko, "ogarnia" rzeczywistość, słyszy, widzi, etc. Jest zdrowa. Zainteresowała się nią pani logopeda w przedszkolu, najpierw zrobiliśmy kilka ćwiczeń, by wyeliminować wszelkie podejrzenia i stanęło na tym, że ma taki charakter, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Mój mąż jest mrukiem i zaciekłym introwertykiem, a ona zdradza objawy podobnego typu osobowości, więc po wykluczeniu chorób, po prostu bawimy się z nią zgodnie z zaleceniami logopedy i żyjemy po swojemu.
Koniecznie idź do logopedy, neurologa, zrób badania słuchu. Możliwe, że to taki typ, nie każdy nawija pełnymi zdaniami jako dwulatek

Będziesz spokojniejsza jak się dowiesz, że wszystko jest okej i po prostu trzeba czekać.
Moja pani logopeda bardzo mnie uspokoiła w kwestii wyrzucania sobie Świnki Peppy czy tego, że nie paplamy godzinami do naszych dzieci słodkim głosikiem jak z kreskówki. Powiedziała, że owszem, jeśli dziecko wolny czas spędza oglądając bajki, a rodzice siedzą z telefonami w rękach i nawet do siebie się nie odzywają, to ma to ogromny wpływ. Jeśli natomiast już nie dajesz rady i włączysz temu dziecku bajkę na trochę, żeby iść do kibla albo zjeść w spokoju czy po prostu odpocząć, to nie jest Twoja wina, że dziecko mówi z opóźnieniem. W ogóle w przypadku normalnych rodziców nie ma mowy o jakiejkolwiek winie. Wina jest jeśli dziecko jest zaniedbywane, w skrajnych przypadkach się do niego w ogóle nie mówi, itp.