Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
jeszcze mamy rok - a więc spoko - to jest dużo czasu
zobaczymy, pożyjemy
na razie martwię się ale się nie załamuję ( czyt. staram się nie myśleć o operacji i nie wyobrażać sobie jego podczas i po operacji - bo bym już osiwiała i popadła w depresję)
rozumiem cie gosiek,choc nie przechodzilismy nic tak powaznego,ale widok dziecka w szpitalu nie jest przyejmy i serce peka ale kto nie jak my bedzie sliny;-)wazne aby myslec pozytywnie
Gosiek, przed Wami jeszcze rok rehabilitacji, więc może, może się poprawi (tego z całego serca życzę) :-)
Z drugiej strony, jeśli trzeba będzie przeprowadzić tę operację, trzeba się z tym pogodzić, wiedząc - że dzięki niej - będzie Mirkowi lepiej i zdrowiej. Trzymam kciuki :-)
Gosiek nie dziwię się że się denerwujesz ... Sama bym się trzęsła z nerwów. A na pocieszenie mogę Ci tylko napisać że Igi miał przepuklinę i też miał mieć operację i mu się sama cofnęła :-) Może wrócić podobno, ale na razie nie ma. Więc może nie będzie tak źle i też zacznie sięcofać ta wada? To jeszcze bardzo dużo czasu.
Gosiek to straszne co piszesz. Moja siostra przeszła w zeszlym tygodniu operację kolana i to co opowiadała nie należało do najfajniezych opowieści....
mam tylko nadzieję ze po tej operacji nie będzie nic Mirka boleć.
A co by było gdybyś sie nie zdeycdowała na operację?
Hejka z my wylądowalismy w niedzielę z Mirkiem na pogtowiu i potem w szpitalu.
Mirusiowi spadł karton z komodą na łapkę. Zgniotło mu paluszka, odszedł paznokieć, złamał sobie kostkę opuszkową i miał założonych kilka szwów.
W niedzielę o 20 miał operację z narkozą - byłam przerażona- ale już OK. Właśnie wypisali nas do domu. Jeszcze czeka nas w piątek zmiana opatrunku i w poniedziałek zdjęcie szwów.
Masakra. Nikomu nie zyczę tego.
Głuszek - chodzi o to, iż klatka zapadając się zmniejsza objętość płuc, przesuwa serce albo w prawo albo w lewo i dochodzi do zagrożenia życia.
Jak na razie u MIrka nie jest tak żle - bo jest wesoły, ruchliwy itp. a więc nie stanowi to zagrożenia zycia - więc jest jeszcze OK.