Dzięki dziewczynki. Juz lepiej - choć Mirek ma schizy psychiczne - chodzi za mną krok w krok, jak coś stuknie to płacze itp. Siedze z nim w domu do końca nastepnego tygodnia.
Wydać, że czasmi go ta łapka boli i wtedy nagle płacza, ale ogólnie jest wesoły.
Pierwszą noc dzisiaj przespał bez ataku histerii.
No i co chwilkę mówi "bum i ała"
Jak sobie pomyslę, zę to moglo spaść nie na łapke tylko na główkę, to aż mnie łapie przerażenie. Komoda ważyła 70 kg.
Abryz - biedny kubełek - dobrze, że tak się skończyło. Sorki, zę teraz napiszę, ale jak byłam tam w szpitalu to była sala dzieci poważnie poparzonych. W życiu nie słyszałam gorszych krzyków - codziennie rano pielęgniarki zdejmowały im skóre z tych miejsc poparzonych. Broń Boże przed takim poparzeniem ( jak sobie te krzyki przypomnę to od razu wyję)
Kropecka - jejciu, faktycznie to mogło sie bardzo żle skończyć
trzeba bardzo uważąć