reklama

Czerwcowe kreski ❤️

  • Starter tematu Starter tematu użytkowniczka 212
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
kurde, przykro mi, że zostałaś tak niesprawiedliwie potraktowana. Oni nie wiedzą, że to wpływa na motywację i tak się traci dobrych ludzi? A myślisz teraz o zmianie pracy?

Co do zmiany pracy, to ja już kilka ofert przez "ciążę" odrzuciłam. Akurat same przychodziły do mnie, nie zależało mi, to co mi tam, nawet im stawiałam jakieś warunki z kosmosu 🙈 Ale teraz dla odmiany ja znalazłam ogłoszenie, które mi mocno przypasowało. I kusi wysłać CV. Tylko no, teraz przed ivf to jest już serio bez sensu. Tym bardziej, że mam taką pracę, że o ciążę nikt nie ma pretensji, gdybym powiedziała bezpośredniemu szefowi o ivf, to by mi nikt nie robił problemu z braniem wolnego na monitoringi czy l4 po punkcji, ani nic. Generalnie jestem z obecnej pracy zadowolona, teraz od kilku miesięcy się pogorszyło w robocie, ale jest to też związane z moim stanem psychicznym. W każdym razie też mieliśmy ostatnio czas rozmów o podwyżkach i awansach, powiedziałam, że nic nie chcę, co wprawiło wszystkich w konsternację, bo to się nie zdarza, zawsze wszyscy chcą przynajmniej podwyżki. Szef chciał mi dać awans, to odmówiłam, więc jeszcze bardziej się zdziwili. Z tego wszystkiego i tak dali mi podwyżkę 🙈
Nie chcę Cię straszyć, bo może być inaczej. Ja zakładałam że jak idę w in vitro w listopadzie 2021 (wtedy się zgłosiliśmy) i jak usłyszałam, że dofinansowanie jest wyczerpane i będę mogła się ubiegać, jak rozpoczniemy proces w kwietniu, to pomyślałam: w kwietniu to ja będę w ciąży. A do pierwszego transferu zeszło się do sierpnia 2022 (nieudany), kolejna procedura zakończyła się niepowodzeniem w styczniu tego roku, także ten..... in vitro uczy cierpliwości.
Niektórym pyknie raz dwa.
 
nie mówię tego w tym kontekście. Bardziej wynikło to z tego, że ostatnio usłyszeliśmy, że tak mówić mogą ludzie co się starają po 5 lat a nie my po pond roku (tylko).
Nie chciałam Cię urazić :*
nie, nie uraziłaś, ja też nie chcę się czepiać, ale fakt - trochę mi smutno jak słyszę tekst "wiem, ze są ludzie, którzy się starają latami, ale ja jestem nieceirpliwa"... No a ja się staram tyle bo jestem cierpliwa :D
Wszystko okej :* i wiadomo, że niepowodzenia bolą bez względu na to, ile się starasz. Czy rok, czy 5 lat.
 
nie, nie uraziłaś, ja też nie chcę się czepiać, ale fakt - trochę mi smutno jak słyszę tekst "wiem, ze są ludzie, którzy się starają latami, ale ja jestem nieceirpliwa"... No a ja się staram tyle bo jestem cierpliwa :D
Wszystko okej :* i wiadomo, że niepowodzenia bolą bez względu na to, ile się starasz. Czy rok, czy 5 lat.
Źle chyba ubrałam to w słowa co napisałam..
Mnie najbardziej dobija odsyłanie od lekarza do lekarza i szukanie. Jak mam jakiś plan to mi łatwiej mimo, że się nie udaje :D jakiś mam komfort psychiczny wtedy, bo wiem co robić
EDIT. Bardziej chodziło mi o opinei z zęwnątrz typu co Ty możesz wiedzieć o staraniach lub po c się spinacie po roku i badacie
 
reklama
Nie chcę Cię straszyć, bo może być inaczej. Ja zakładałam że jak idę w in vitro w listopadzie 2021 (wtedy się zgłosiliśmy) i jak usłyszałam, że dofinansowanie jest wyczerpane i będę mogła się ubiegać, jak rozpoczniemy proces w kwietniu, to pomyślałam: w kwietniu to ja będę w ciąży. A do pierwszego transferu zeszło się do sierpnia 2022 (nieudany), kolejna procedura zakończyła się niepowodzeniem w styczniu tego roku, także ten..... in vitro uczy cierpliwości.
Niektórym pyknie raz dwa.
a czemu aż 9 miesięcy minęło u Was między zgłoszeniem się do ivf a pierwszym transferem?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry