reklama

Lęk separacyjny u 2-latka

Hopeless

Fanka BB :)
Cześć,
Pojawił się u nas bardzo duży problem z lękiem separacyjnym. Gdy syn skończył 1.5 roku zaczął się nasikać, ale teraz to jest jakieś apogeum... Gdy tylko odejdę od niego, wpada w panikę. Gdy zamknę drzwi do łazienki to wpada w taką histerię, że ciężko mu złapać oddech. Jednak najgorzej jest w żłobku. Obecnie rozstania to koszmar, rzuca się po podłodze, nie pozwala zmienić sobie butów, zdjąć kurtki, a o wejściu na salę nie ma mowy. Jeszcze nigdy nie mieliśmy takiego problemu w żłobku. Miał kryzysy i gorsze rozstania, ale nie aż takie. Po przerwie świątecznej fajnie chodził do żłobka, bez problemu wchodził i nagle, z dnia na dzień, zaczął się tak histerycznie zachowywać. Nie ma obecnie znaczenia czy odprowadza go tata czy ja. Płacz już zaczyna się w momencie, gdy auto wjeżdża pod żłobek. Rozstanie mamy zawsze takie samo, krótkie, sam puka do drzwi i wchodzi, my zamykamy drzwi i nie było płaczu. Zawsze brał ze sobą jakieś autko. W tej chwili nic nie działa, a próba uspokojenia tylko pogarsza. Problem mamy też z kąpielą, myciem zębów, ubieraniem, wracaniem z podwórka. Wszystko jest wielką histerią i rodzina robi wielkie oczy, że dziecko potrafi wpadać w taki potworny płacz, bo informuję, że idzie się myć...

Wiem, że dzieci przechodzą gorsze momenty, ale syn tak mocno rozpacza, że aż jest mu ciężko oddychać. Ma mocny charakter, jest od urodzenia bardzo wymagający i zawsze jego histerie były potężne. Czekam teraz na informację o terminie do psychologa dziecięcego, ale może Wy macie jakieś pomysły albo rady?
 
reklama
A ile to już trwa? My przy niani też mieliśmy takie napady, ale to trwało max 2 tygodnie i minęło. Jeżeli potem w żłobku się zabawi normalnie, to ja bym się nie doszukiwala problemów :)
 
A ile to już trwa? My przy niani też mieliśmy takie napady, ale to trwało max 2 tygodnie i minęło. Jeżeli potem w żłobku się zabawi normalnie, to ja bym się nie doszukiwala problemów :)
Pierwszy kryzys we wrześniu trwał tydzień, potem kryzys w październiku (wróciłam do pracy, zmianowej, po 12h), który trwał 1.5 miesiąca, obecnie kryzys trwa tydzień. Potem w żłobku się bawi, je, śpi. Tylko te rozstania są coraz gorsze, jest więcej płaczu. U Was też takie napady wracają co jakiś czas?
 
Pierwszy kryzys we wrześniu trwał tydzień, potem kryzys w październiku (wróciłam do pracy, zmianowej, po 12h), który trwał 1.5 miesiąca, obecnie kryzys trwa tydzień. Potem w żłobku się bawi, je, śpi. Tylko te rozstania są coraz gorsze, jest więcej płaczu. U Was też takie napady wracają co jakiś czas?
Teraz już nie, ale mój zaraz konczy 3. Wiesz, jak on Cię tak długo nie widzi to mnie nie zaskakuje ryk, jak idziesz do łazienki. Boi się, ze nie wyjdziesz.
 
Przechodziłam to , tylko trwało znacznie dłużej , przeszliśmy terapię u psychologa , niestety nie poskutkowało, trafiliśmy do psychiatry , zalecono nam podawać dla syna psychotropy , kategorycznie odmówiliśmy. Zalecano zrezygnowanie z pracy w takim razie , ale nie mogliśmy sobie na to pozwolić. 3 razy zmienialiśmy przedszkole.
Do pracy dałam zaświadczenie o leku separacyjnym. Godziny pracy zmieniono na 8h , niestety tez nie poskutkowało , juz na prawdę nie patrząc na możliwe problemy finansowe chciałam zrezygnować ... ale daliśmy sobie ostatnią szansę , w pracy opowiedziałam o problemie, zmieniliśmy przedszkole na prywatne , tez opisalismy sytuację.
I to był strzał w 10 . Dużo rozmów z synkiem , tłumaczenia , i spokoju . Bo gdy my się denerwowalismy bylo tylko gorzej . Spokój nas uratował i szczerość. Gdy nie było wyjścia po prostu szłam na l4 , wygaszaliśmy w domu emocje wspólnym spędzaniem czasu , zero telewizji ani zewnętrznych bodźców ,tylko i Aż my . Wyłącznie. Gdy widziałam ze jest juz lepiej próbowaliśmy iść, raz się udawało a raz nie , ale trafiliśmy w koncu na wspaniałe przedszkole i Panie baaardzo dużo nam pomogły. Udało się , po kilku miesiącach maly bez problemu szedł z uśmiechem na buzi .
Wiem co przeżywasz, bardzo współczuję... To tragedia dla rodzica te wszystkie emocje ,ale dla dziecka jeszcze bardziej ... musicie to przepracować... trzymam za Was bardzo kciuki .
 
Teraz już nie, ale mój zaraz konczy 3. Wiesz, jak on Cię tak długo nie widzi to mnie nie zaskakuje ryk, jak idziesz do łazienki. Boi się, ze nie wyjdziesz.
Wiadomo, że nie pracuję codziennie, ale jest to nieregularne, bo np w danym tygodniu mam 2 dyżury, a w następnym cały tydzień wolny, potem znowu 2 dyżury itd. Nie mam opcji zmiany tej pracy na 8h codziennie, a zmiana miejsca pracy to byłaby kiepska opcja dla mnie.


@Jesienny_lisc a mieliście postawioną jakąś diagnozę? A jak Twoje dziecko zachowywało się w przedszkolu? U nas jest problem tylko z rozstaniem, potem w żłobku jest wszystko dobrze, je, śpi, bawi się, nie płacze. Po powrocie do domu odreagowuje wszystko nadmiernym ruchem przez około godzinę i później jest w porządku.
 
Diagnozą był wyłącznie lęk separacyjny . Nic więcej . U nas różnie bywało, jednego dnia po "zajściu" ładnie się bawił , wyciszał , drugiego dnia kładł się na podłodze i spał , jeszcze innego rozwalał szafki i reagował agresją , że trzeba było wracać po niego a jeszcze innego siedział i czekał aż wrócę nie wstając z miejsca . To było trzy lata temu , i teraz juz jest zupełnie normalnie , nie odbiega od reszty dzieciaków zachowaniem , jest nadwyraz inteligentny jak na swoj wiek , przebija rówieśników empatią i dobrym wychowaniem . Nie mamy z nim najmniejszych problemów , także myślę że u nas to my daliśmy ciała i potrzebował po prostu nas. A że oboje mamy bardzo wymagające pracę, częste delegacje itp to musiało być to ... czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego że dzieci bardzo potrzebują tego czasu "razem" nam wydawało się że ma go wystarczająco dużo, ale zdecydowanie potrzebował go więcej ...
 
reklama
Diagnozą był wyłącznie lęk separacyjny . Nic więcej . U nas różnie bywało, jednego dnia po "zajściu" ładnie się bawił , wyciszał , drugiego dnia kładł się na podłodze i spał , jeszcze innego rozwalał szafki i reagował agresją , że trzeba było wracać po niego a jeszcze innego siedział i czekał aż wrócę nie wstając z miejsca . To było trzy lata temu , i teraz juz jest zupełnie normalnie , nie odbiega od reszty dzieciaków zachowaniem , jest nadwyraz inteligentny jak na swoj wiek , przebija rówieśników empatią i dobrym wychowaniem . Nie mamy z nim najmniejszych problemów , także myślę że u nas to my daliśmy ciała i potrzebował po prostu nas. A że oboje mamy bardzo wymagające pracę, częste delegacje itp to musiało być to ... czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego że dzieci bardzo potrzebują tego czasu "razem" nam wydawało się że ma go wystarczająco dużo, ale zdecydowanie potrzebował go więcej ...
Może u nas jest tak samo i potrzebuje jeszcze więcej naszej obecności 😊
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry