Karla88
Fanka BB :)
Wrzuć tu jutro zdjęcie tej bezy i przepis [emoji39]
Beze z termomixa będę robić
Ma wygladac tak:
A jaka będzie rzeczywistośc to się okaże [emoji23]
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Wrzuć tu jutro zdjęcie tej bezy i przepis [emoji39]
A klaustrofobi nie mam, ale pójście pod ziemię gleboko to jak się zakopać za życia [emoji16]Ja jestem ze Śląska, a też z kopalnią nie mam nic wspólnego. Mój ojciec ma silną klaustrofobię, mój mąż też mówi, że w życiu by na kopalnie nie poszedł. Wiem, że moi dziadkowie ś.p byli górnikami, ale jak się urodziłam to jeden już nie żył, a drugi był na rencie po ciężkim wypadku na kopalni, z którego ledwo wyszedł. Mam za to paru znajomych górników i raczej sobie chwalą tą pracę. Ja sobie też tego nie wyobrażam bo też mam klaustrofobię jak mój ojciec.
Od charakteru [emoji16] ja jestem na luzie już w pierwszejCiekawe od czego to zależy
Nie zawsze. Ja jestem na luzie w 2, w pierwszej więcej panikowałamOd charakteru [emoji16] ja jestem na luzie już w pierwszej
Ajjj a miałam nadzieję, że sama bo ja tego urządzenia nie mam [emoji16]Beze z termomixa będę robić
Ma wygladac tak:
A jaka będzie rzeczywistośc to się okaże [emoji23]Zobacz załącznik 867400
Ale wygląda pięknie [emoji16][emoji39]Beze z termomixa będę robić
Ma wygladac tak:
A jaka będzie rzeczywistośc to się okaże [emoji23]Zobacz załącznik 867400
Ajjj a miałam nadzieję, że sama bo ja tego urządzenia nie mam [emoji16]
Ale to też kwestia charakteru [emoji16] niektórzy są niepewni gdy czegoś nie znająNie zawsze. Ja jestem na luzie w 2, w pierwszej więcej panikowałam![]()
Fakt [emoji16] ja często jak coś robię to wychodzi, ale ciasta/torty/bezy w życiu nie robiłam bo nie wierzę, że mi się uda [emoji16]Uwierz mi czasem nawet urządzenie nie pomaga jak się nie ma zdolności kulinarnych [emoji23]
Bozeze nawed nie umiem sobie tego wyobrazicJa się o mojego tak bałam jeszcze za czasów studenckich, hdy wychodził z domu o 6 wracał koło 21 i całe dni latał z krótkimi przerwami. Nie miał telefonu a ja siedziałam w domu i modliłam się o tyle samo startów co lądowań. Jeszcze mielismy mieszkanie z widokiem na pas startowy i pewnego dnia usłyszałam huk, patrze a tam samolot się pali. W ryk, ubrałam się u wybiegłam z mieszkania w kierunki jednostki bo oczywiscie telefon nie odpowiadał. Biegłam i płakałam tak bardzo, że nie wiele widziałam, potrącił mnie rowerzysta ale nic sie Nam nie stało. Już mam wbiegać na teren jednostki a tam wraca mój ukochany i sie nie mnie pyta co sie stało że tak wyglądam. To mówię, że widziałam wypadek, i że przecież jest tam teraz pełno straży i bałam sie ze to on. A on nawet nie widział że cos sie stało i wracał do domu zadowolony z kebabem w rękuJeszcze dostałam opie*dol że rowerzyscie wbiegłam pod koła
![]()