ledwo dycham, także przepraszam, że tylko napiszę co u mnie i znikam do wyrka

na lekarza czekałam 4h i dopiero jak fiknęłam na korytarzu, to się mną zajęli, bo wcześniej, to po prostu mnie traktowali jak histeryczkę z globusem
lekarz tez milutki, bo zamiast mnie wysłuchać do końca, to zbadał mało delikatnie i mruknął, że mogę rodzić

tyle to i ja wiem

podłączyli mi ktg, skurcze takie sobie, ale tętno małej skakało jak dzikie, pewnie przez ten mój ból głowy
dopiero, jak wytłumaczyłam położnej z czym przyjechałam, to ona lekarzowi przekazała i dostałam kroplówkę z paracetamolem i glukozę
naprawdę szybko mi się poprawiło i niuńka też się uspokoiła po jakimś czasie
wróciliśmy dopiero o 18 do domu, zjadłam i idę spać, bo padam na pysia

dobrze, że dzisiaj nie rodzę, bo chyba bym rady nie dała
zapytałam jeszcze dr czy by mi nie pomogli urodzić, jakąś oksy dać i pójdzie szybko, to mi powiedział, że u mnie i bez tego pójdzie szybko, ale zacząć musi się samo, bo nikt mi porodu na życzenie nie będzie serwował


...milutki, tfu
jutro nadrobię i popiszę