Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Rozumiem, jak już wspominałam, jestem jak narazie laikiem w zagadnieniu in vitro , w moim poście chodziło raczej o plan w razie "w" i to że jestem na tak dla in vitro, nie jak kiedyś , plan w sensie, wyłożone co i kiedy, zdaje sobie sprawę, że jest to okupione trudnościami lekami itp. Poprostu dopuszczam tą opcję jako remedium na moją skaleczoną duszę...wiele osób wyklucza takie rozwiązanie z różnych przyczyn....Ja się tylko wtrącę, że przy ivf to jest dopiero pilnowania terminów i koordynacji tego wszystkiego. Już pomijam leki, które trzeba brać o konkretnych godzinach ale ze sobą nie łączyć więc ja w jednym momencie budziki na leki miałam ustawione o 7, 9, 12, 15, 19, 21 i 23. Ale te wszystkie terminy ważności badań, umawianie wizyt tak, żeby wypadło w odpowiednim dniu cyklu i żeby akurat nie był długi weekend. Zwalnianie się z pracy czasem dwa-trzy razy w tygodniu.
Mnie ta cała logistyka i koordynacja zarąbiście zmęczyła w pewnym momencie. Bo to niestety nie jest tak, że jak sama sobie nie dopilnujesz to ktoś to zrobi za Ciebie.
Jeśli dojdzie u nas do ivf to prócz tego co piszesz dochodzi combo w postaci języka , to również wiąże się dla mnie z nauką terminów medycznych słów, i tłumaczeniem dla męża , który nie mówi po angielsku... także kolejne utrudnienie jakby nie było.Ja się tylko wtrącę, że przy ivf to jest dopiero pilnowania terminów i koordynacji tego wszystkiego. Już pomijam leki, które trzeba brać o konkretnych godzinach ale ze sobą nie łączyć więc ja w jednym momencie budziki na leki miałam ustawione o 7, 9, 12, 15, 19, 21 i 23. Ale te wszystkie terminy ważności badań, umawianie wizyt tak, żeby wypadło w odpowiednim dniu cyklu i żeby akurat nie był długi weekend. Zwalnianie się z pracy czasem dwa-trzy razy w tygodniu.
Mnie ta cała logistyka i koordynacja zarąbiście zmęczyła w pewnym momencie. Bo to niestety nie jest tak, że jak sama sobie nie dopilnujesz to ktoś to zrobi za Ciebie.
Ja tego nie odebrałam jak umniejszanie także się już nie tłumacz, spokojnie :-).Jeśli dojdzie u nas do ivf to prócz tego co piszesz dochodzi combo w postaci języka , to również wiąże się dla mnie z nauką terminów medycznych słów, i tłumaczeniem dla męża , który nie mówi po angielsku... także kolejne utrudnienie jakby nie było.
Ale kolorowo to jest tylko w bajkach ....
Ja źle się wyraziłam i jest jak jest, ale wiem co z czym się je i mam odwagę się przyznać do błędu.
Zupełnie nie było moim celem umniejszanie starań z ivf....tymbardziej, że jak narazie jestem zielona w temacie.
Dużo zdrówka dla Was![]()
A co to za operacja korygująca czy ze względów zdrowotnych?U mnie dzis spokojnie, sprzatanie, pranie, gotowanie, dzień jak co dzień. Jestem dzis też wzdęta i opuchnięta, ale jakoś tak mam wspaniały nastrój i cieszę się juz, ze w przyszlym tyg operacja uszu córki i mam lekki stresik z tego powodu.
Wiesz, wydaje mi się , że tu na miejscu będzie logistycznie prościej....ale jeszcze nie wiem jak to rozegram.... mam trochę mętlik w głowie, a opcji na powrót do pl nie mam narazie. Wiem jedno, zdecyduje się .Ja tego nie odebrałam jak umniejszanie także się już nie tłumacz, spokojnie :-).
Szczerze mówiąc z tym ivf prywatnie w UK to jeszcze sobie poczytaj i się zastanów - mnóstwo dziewczyn przylatuje na procedurę do Polski, ze względu na inne podejście polskich lekarzy do diagnostyki i wcześniej ciąży. Te kliniki z miast, w których są lotniska to nam wrażenie, że mają już obcykane jak coś takiego zorganizować, żeby nie wymagało przylatywania co chwilę.
Na pewno jak będę w Pl to rozpytam jak to by mogło wyglądać, wcześniej opisując sytuacje , że jednak mieszkamy za granicą.... I wtedy pewnie trochę się nam rozjaśni to wszystko.Ja tego nie odebrałam jak umniejszanie także się już nie tłumacz, spokojnie :-).
Szczerze mówiąc z tym ivf prywatnie w UK to jeszcze sobie poczytaj i się zastanów - mnóstwo dziewczyn przylatuje na procedurę do Polski, ze względu na inne podejście polskich lekarzy do diagnostyki i wcześniej ciąży. Te kliniki z miast, w których są lotniska to nam wrażenie, że mają już obcykane jak coś takiego zorganizować, żeby nie wymagało przylatywania co chwilę.