Witajcie muszę się kogoś poradzic mieszkam z moim partnerem u jego mamy dokladnie mamy i jej partnera. Mamy jeden pokój spodziewamy sie dziecka jestem w 30tc. Niejednokrotnie chciałam porozmawiać z partnerem ze tak mieszkac mieszka się nie da na dłuższą metę mieszkanie jest bardzo małe pokoje przechodnie. Ale on stwierdził że nie będzie wynajmowal i płacił za wynajem ostatnio znów zaczęłam temat ze trzeba będzie cos pomyśleć w przyszłości bo tak sie nie da mieszkac i ja jak każda kobieta chciałbym miec swój kat moc zapraszać kogo chce i robić co chce i kiedy chce bo tu sie nie czuje swojo, stwierdził że nie wie o co mi chodzi ze nic mi nie pasuje i jak mam się czuc lepiej to mogę iść mieszkac do siebie tzn do moich rodziców i ze nie widzi problemu. Czy to normalne zachowanie mężczyzny którego kobieta spodziewa sie dziecka ? Wydaje mi sie ze nie co o tym myślicie? Proszę o opinie i porady ja juz mam dosc.
taki żart ale na prawdę jeśli są tylko możliwośći to powinno mieć się własny kąt ciasny ale własny. Ja mieszkałam parę lat z moimi po ślubie i jak było już dziecko i niewspomimam tego najlepiej teraz sama i mam wkoncu święty spokój. Twój partner jak dla mnie jest niedojrzaly po tym co od niego uslyszslas chyba bym się spakowala i wróciła do rodziców.
racja ludzie nie zarabiają kokosow a potrafią wynająć małe mieszkanko i jakoś dac radę na początek ale trzeba chciec takie moje zdanie ale on nie chce bo on nie będzie płacił za wynajmowanie komuś:-) jest niedojrzały nie odpowiedzialny kocham go ale czasem się zastanawiam czy on kocha mnie bo tak sie nie postępuje nawet gdyby nie chciał wynajmować można jakos porozmawiać spokojnie ale on stwierdził ze ja też na tydzień gadam o tym mieszkaniu i ze że rozumie ze jestem w ciazy ale każdy ma kur*** swoje nerwy i właśnie ze jak mi będzie lepiej żebym poszla do siebie strasznie jest to przykre