reklama

Moje dziecko mnie nie slucha

Witajcie! Nie radze sobie w relacji z moim dzieckiem. Bardzo czesto mnie nie sucha, ja krzycze. Jest mi z tym zle, bo tak byc nie powinno, chce mu dawac lepszy przyklad. Ale co zrobic zeby dziecko sluchalo? Jakie sa wasze sposoby? Nie chce isc systemem kar i nagrod, chce zeby moj maluch mnie sluchal kiedy trzeba, zeby rozumial czemu tak jest..... Prawie 3latek
 
reklama
Hej, mam syna 3 lata i córkę roczną i wiem jedno - trzeba zacząć od siebie. Wiem że rodzicielstwo to też trudne chwile, że to nie sielanka, że bardzo często jesteśmy wyprowadzane z równowagi, jest nam smutno, czujemy bezsilność Jeśli nie zadbasz o siebie, o swoje emocje to będzie Ci ciężko dogadać się z dziećmi. Piszesz że krzyczysz a nie chcesz tego robić...hmm...ja też - jeszcze zewsząd słyszymy by nie krzyczeć na dzieci, że to nie sposób, że to źle wpływa na dziecko ale teoria sobie ay praktyka sobie. Mi też zdarza się krzyknąć na syna mimo że nad tym pracuję, mimo że nie chcę. Widzę że u syna ten krzyk czasem powoduje dyskomfort i taki widok sprawia że czuje się jakbym sama sobie dała w twarz. Tu zaczyna się błędne koło - bo chcę spuścić ciśnienie i nagromadzone emocje a tak naprawdę powoduję/powodowałam tym poczucie winy, beznadziejności u siebie - koło się nakręca. Teraz staram się zaakceptować to że krzykłam czyli popełniłam błąd i staram się o tym porozmawiać z dzieckiem, przyznaje się do błędu. To przynosi efekt bo gdy mój syn krzyknie na mnie to za chwile przychodzi i mówi np "przepraszam że na Ciebie krzykłem ale chciałem się dalej bawić". Zauważyłam też w temacie krzyku że bardziej jestem skłonna do krzyku gdy jestem przemęczona o co nie trudno w takim składzie wcale nie jest trudne😅 więc staram się tak organizować dzień by mieć tą chwilę dla siebie - da się czasem kosztem zamówionego obiadu czy jednak nie posprzątaniem w szafie ale da się. Często gdy czuję że zaraz wybuchnę to poprostu mówię "dość" "stop" i wychodzę na chwilę do innego pomieszczenia by złapać oddech do dalszej walki jeśli nie mogę wyjść to odwracam się tyłem czy skupiam myśli np wyobrażając sobie płomień świecy . Myślę że ważne jest by znaleźć swój wentyl emocji.
Co do tego słuchania to gorąco polecam książkę "Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały" u mnie się bardzo sprawdza i ciągle do niej wracam.
 
Witajcie! Nie radze sobie w relacji z moim dzieckiem. Bardzo czesto mnie nie sucha, ja krzycze. Jest mi z tym zle, bo tak byc nie powinno, chce mu dawac lepszy przyklad. Ale co zrobic zeby dziecko sluchalo? Jakie sa wasze sposoby? Nie chce isc systemem kar i nagrod, chce zeby moj maluch mnie sluchal kiedy trzeba, zeby rozumial czemu tak jest..... Prawie 3latek
A dlaczego dziecko powinno Ciebie „słuchać”? Czy Ty słuchasz swojego męża? Czy on słucha swojej matki?

3 latek to malutkie dziecko które uczy się swoich emocji itp. Okazuje je tak jak potrafi (leżąc na brzuchu i kopiąc ziemie nogami zamiast merytorycznie dyskutować na argumenty). Ty możesz uczyć dziecko innych sposobów komunikacji, rozpoznawania emocji itp.

Niezmiennie mnie dziwi że chcemy by 3-4 latek się nas słuchał ale już od nastolatka któremu kumple proponują narkotyki lub młodej osoby doświadczającej molestowania w pracy oczekujemy że się sprzeciwi…
 
Słuchać dziecko uczy się naśladując otoczenie. Zatem przyjrzyj się sobie, partnerowi i wszystkim najbliższym relacjom z twojego otoczenia. Dziecko dopiero uczy się słuchać oraz tego, co oznacza kogoś słuchać. Trzeba mu tłumaczyć na spokojnie. Rozmawiać, przypominać, być z nim. To tu tworzy się relacja na potem. By mogła zaistnieć trzeba też wykluczyć problemy ze słuchem, zaburzenia integracji sensorycznej, czy przetwarzania słuchowego. Możesz się na malucha wściekać. Tylko za każdym razem kiedy się do niego zwracasz pamiętaj, że on ma dopiero 3 lata. To jest małe dziecko. Ciągle trzeba szukać sposobów by do dziecka dotarł twój komunikat. Trzeba mówić prostym, konkretnym językiem. Dziecko może nie rozumieć komunikatu posprzątaj zabawki. Ale zrozumie jak poprosisz, by samochody lub klocki poskładał do pudełka. A jeśli nie chce tego zrobić to szukasz sposobu najlepiej w formie zabawy by to zrobiło. Np. poszukaj żółtych klocków i samochodow. Ja potrzyma pudełko, a ty włóż je do środka. Itp. Dopóki nie zakończy czynności nie będzie się niczym innym bawił. U nas na początku trwało to półtorej h. Z czasem syn się nauczył i dziś sam już po sobie składa zabawki. Trudniej mi z córką, bo jest charakter a i ma uszkodzony mózg. Więc do niej trzeba umieć dotrzeć by zrozumiała i chciała wykonać ta czynność. Ona musi być wystarczająco ciekawa, by się za to wzięła. Po 2 latach są efekty. Zdarza się już, że weźmie coś do zabawy, a potem sama bez przypominania poskłada zabawki po zabawie. Do tego trzeba i czasu i cierpliwości.
To z zabawkami to tylko przykład oczywiscie
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry