Dziewczyny.. Moja mała (8 m-cy i 2 tyg) zawsze zasypiała sama w swoim łóżeczku. Odkładana po kilku minutach zasypiała. A teraz, od 4 tygodni (odkąd nauczyła się raczkować i wstawać w łóżeczku) jest tragedia.. Budzi się po 10-15 razy w nocy i jak już do niej biegnę to patrzę a ona już stoi.. W dzień podobnie. Trze oczy, ziewa, zawsze odkładana zasypiała, a teraz bach na brzuch i na nogi.. Czy to normalne? Czy to taki skok rozwojowy? Czy układ nerwowy jeszcze nie może sobie poradzić z nową umiejętnością? Ja już nie mam siły.. Od 3 dni zauważyłam, że jak ją chwilę ponoszę (ok. 10 min) zamyka oczka i tak zasypia.. Ale tak nigdy nie było.. Czy to jej minie, czy przyzwyczai się już do noszenia? Nie chciałabym ją tego uczyć, w końcu nigdy tego nie robiłam. A może pozwolić jej tak stać i "bawić się" w łóżeczku dopóki jej sił braknie? Poradźcie, bo ja już nie mam siły, a za 2 tyg. do pracy
Dodam, że w dzień ma 2 lub nawet 3 króciótkie drzemki dające w sumie ok. 2 godzin snu.. Jest smoczkowa i zawsze w nocy się budziła (jeszcze nie przespała żadnej całej;(() ale to było zwykle 3,4 razy, a teraz jest bardzo źle.. Jestem nowa na forum, ale mam nadzieję, że mnie wesprzecie kochane kobietki i doradzicie coś sensownego, bo ja naprawdę nie wiem już co robić

). Przebudzona przytulała się do mnie i czasem zasypianie zajmowało jej 2h a czasem 2 minuty. Bynajmniej obie byłyśmy w łóżku, mogłam poleżeć a nie np nosić na rękach , bujać itp. Od ok 20 mca jak już wyszły wszystkie zęby do 4 noce były boskie. Od 2 tyg znów problem, ale to wina piątek i okropnej wysypki bardzo swędzącej.