Hej dziewczyny, startamy się o dziecko 4 lata. Pierwszy raz udało nam się dwa lata temu niestety w 7 tygodniu serduszko przetalo bić. Zakończyło się to łyżeczkowaniem. Dostaliśmy się do rządowego programu in vitro. Pierwszy transfer nie udany, drugi po wdrożeniu leków od immunologa w 6dpt testy pozywtyne wielka radość, pięknie rozwijającą się beta, w pewnym momencie intensywne krwawienie, strach i przerażenie. Nie było akcji serca w 8tygodniu lekarz stwierdził, że zarodek jest za mały i odbyło się również łyżeczkowanie. Musiałam to wszystko przetrawić i dać sobie spokój. Miałam jeszcze jeden zarodek. 2.02.2026 mieliśmy kolejny transfer, obstawiona lekami od immunologa, drugi i trzeci dzień brzuch jak na okres, piersi ogromne, senność. Michałem wielka nadzieje,ze to dobre znaki. W 5dtp Pierwszy test, negatywny, 6,7 i 8 dpt to samo... płacz, stres i nie mogłam w to uwierzyć. W 8dtp poszłam na bete która pokazała 5,18 .... wynik mnie zaskoczył. Jutro idę na ponowna bete , ta wyznaczona z klinki. Nie mam żadnych nadziei, czy ktoś miał taką historie? Oczywiście wczoraj przepłakałam cały dzień jestem na skraju załamania nerwowego, mam 33 lata, niskie amh. Czuję się bardzo samotna w tym wszystkim. Jestem w gyncentrum w Krakowie, szczerze nie jestem zadowolona, wszystko taśmowo. Pozdrawiam was serdecznie i liczę, że będzie ktoś chciał ze mną porozmawiać 