Cześć, staramy sie z mezem już dość ponad rok o pierwsze dziecko, ja mam 23 lata mąż 25. W pierwszą ciążę zaszłam mając 20 lat biorąc tabletki antykoncepcyjne poprostu zapomniałam jedną i stało sie niestety straciłam ciążę gdzies w 8 tygodniu, w kwietniu miałam laparoskopię i znaleziono torbiel pod jajowodowa wycięto ją nie znaleźli ognisk endometriozy i jojowody drożne, w maju biorąc zioła ojca sroki zaszłam w ciążę niestety biochemiczną kilka testów pozytywnych ale jak poszłam zrobić betę to juz tylko było 6... U mnie tylko prolaktyna jest lekko podwyzszona na poziomie 25 plus niska ferrytyna 15... U męża wykryliśmy nadczynność tarczycy i chorobę gravesa basedowa, badanie nasienia jest okej nie mam juz siły kolejne miesiące przechodzić przez negatywne testy i moje strasznie bolące piersi po owulacji dlatego chcemy isc do kliniki leczenia niepłodności co myślicie o tym czy to dobry pomysł? Dodam że mój tata zmarł na raka płuc mama choruje na reumatoidalne zapalenie stawów wiec mam nie najlepsze geny dlatego chcemy przed 30 mieć naszą upragnioną dwójkę dzieci pozniej moje szanse na zachorowanie ma rzs są duże