Witam,
3 miesiące temu wróciłam po urlopie macierzyńskim do pracy. Nie chciałam tego zwłaszcza, że sytuacja finansowa moja i męża jest bardzo dobra.
Ogólnie w mojej pracy dzieje się bardzo źle, pod względem finansowym super ale pod każdym innym jest strasznie. Atmosfera, nawał obowiązków itp.
Jestem w dalszym ciągu mamą karmiącą i chciałabym nią być przynajmniej do ukończenia przez dziecko 2 roku życia więc jeszcze jakieś 7 miesięcy, a potem będę chciała schodzić z ilości karmień i pewnie zaprzestać tego całkowicie.
Wychodzę w związku z tym wcześniej, ale już widzę, że przestaje się w pracy wyrabiać, stresuję się. Staje się to problemem.
Jestem też wiecznie niewyspana. Do pracy mam około 40 minut- 1h drogi którą pokonuje różnymi środkami transportu.
Dodatkowo dochodzi do tego poczucie winy, że nie jestem z moim dzieckiem, że nie ogarniam domu i wszystkiego innego wokół mnie. Mąż mnie nie wspiera tak jakbym tego oczekiwała. Po pracy nie zajmuje się córką prawie w ogóle, poświęca jej może tak sam na sam około 1h. Kocimy się o różne sprawy, to co wolno jemu, nie wolno mi. Jak on jest niezadowolony bo jest przemęczony, to wychodzi na to, że ja nie mogę być zmęczona i mieć gorszy humor. Znoszę docinki, ciągle uwagi, a w sumie to i tak wychodzi na to, że to ja jestem tą niedobrą i czepiającą się. Dodam, że mój mąż jest dda.
Przytłacza mnie to wszystko coraz bardziej, bo wewnętrznie krzyczę, ale nie uzewnętrzniam tego w pracy i w domu.
W sumie udaje, że jest ok.
Teraz moje pytanie do was czy wy wróciłyście do pracy po urlopie macierzyńskim? Jeżeli tak to czy żałujcie? Czy zmieniłyście pracę z tego z uwagi na panujący w niej ciągły stres?
A może zostałyście w domu i czy uważacie że to była dobra decyzja?
3 miesiące temu wróciłam po urlopie macierzyńskim do pracy. Nie chciałam tego zwłaszcza, że sytuacja finansowa moja i męża jest bardzo dobra.
Ogólnie w mojej pracy dzieje się bardzo źle, pod względem finansowym super ale pod każdym innym jest strasznie. Atmosfera, nawał obowiązków itp.
Jestem w dalszym ciągu mamą karmiącą i chciałabym nią być przynajmniej do ukończenia przez dziecko 2 roku życia więc jeszcze jakieś 7 miesięcy, a potem będę chciała schodzić z ilości karmień i pewnie zaprzestać tego całkowicie.
Wychodzę w związku z tym wcześniej, ale już widzę, że przestaje się w pracy wyrabiać, stresuję się. Staje się to problemem.
Jestem też wiecznie niewyspana. Do pracy mam około 40 minut- 1h drogi którą pokonuje różnymi środkami transportu.
Dodatkowo dochodzi do tego poczucie winy, że nie jestem z moim dzieckiem, że nie ogarniam domu i wszystkiego innego wokół mnie. Mąż mnie nie wspiera tak jakbym tego oczekiwała. Po pracy nie zajmuje się córką prawie w ogóle, poświęca jej może tak sam na sam około 1h. Kocimy się o różne sprawy, to co wolno jemu, nie wolno mi. Jak on jest niezadowolony bo jest przemęczony, to wychodzi na to, że ja nie mogę być zmęczona i mieć gorszy humor. Znoszę docinki, ciągle uwagi, a w sumie to i tak wychodzi na to, że to ja jestem tą niedobrą i czepiającą się. Dodam, że mój mąż jest dda.
Przytłacza mnie to wszystko coraz bardziej, bo wewnętrznie krzyczę, ale nie uzewnętrzniam tego w pracy i w domu.
W sumie udaje, że jest ok.
Teraz moje pytanie do was czy wy wróciłyście do pracy po urlopie macierzyńskim? Jeżeli tak to czy żałujcie? Czy zmieniłyście pracę z tego z uwagi na panujący w niej ciągły stres?
A może zostałyście w domu i czy uważacie że to była dobra decyzja?
Ostatnia edycja: