Cześć. Niestety nie znalazlam podobnego tematu. Mam na pokladzie roczniaka. Od kilku tygodni noce sa okropne. Potrafi sie budzic co 40 min z placzem tylko na rekach sie uspokaja i zasypia. Drzemki w dzien sa bez zmian. Ja wiem, ze sa regresy, zabkowanie, lek separacyjny ale to sie ciagnie od Sylwestra praktycznie. Jestesmy wyczerpani a na dodatek teraz przeziebieni. Spi z nami na łóżku. Probujemy go glaskac ale nie pomaga (wczesniej dawalo rade). Wyglada to troche tak jakby bez tego noszenia nie potrafił zasnąć. Mam do Was pytanie: Czy to przejdzie czy robimy cos nie tak? Przestac go nosic? Moze cos innego? Prosze o wasze doswiadczenia w tym temacie. Wszystkie dzieci znajomych i rodziny spały jak głazy wiec mam juz watpliwosci czy to napewno nie nasza wina...