@lola2412 , gotowych rad dostałaś wiele, ale Tobie one nie pasują. Z drugiej strony, podzieliłaś się jakimiś swoimi pomysłami, które większość uważa za mało rozsądne i nieadekwatne do sytuacji. Tak też się zdarza i to nic złego, że ktoś ma inne zdanie. Czasami jest jednak tak, że niby pytamy o rady, ale podświadomie chcemy, aby te rady były zgodne z naszymi myślami, żeby ktoś "potwierdził" nasz kierunek działania. A rozwiązanie tkwi zazwyczaj gdzieś indziej, tylko aby z niego skorzystać, trzeba opuścić tzw. swoją strefę komfortu. Mówiąc wprost, trudno jest zrobić coś zupełnie innego niż dotychczas, bo postawi nas to w sytuacji, której nie znamy, a nieznane nas przeraża, więc wolimy siedzieć w patologii/depresji/dołku czy jakkolwiek inaczej to nazwać, bo mimo, że źle (chłopak bije, zbyt duzo pije, zdarzyło mu się Ciebie wykorzystać, a rodzina w pewnych kwestiach decyduje za Ciebie, do tego brak pieniędzy i perspektyw oraz niechciana ciąża), to tak naprawdę, wiesz czego się po takim życiu spodziewać i, paradoksalnie, takie "piekło" daje Ci namiastkę bezpieczeństwa.
Tak samo jest z prośbą o pomoc tu na forum. Cudownie jest uzyskać tyle uwagi od obcych ludzi, zwłaszcza kiedy nie otrzymuje się tej uwagi i miłości od rodziny czy chłopaka, ale uwierz mi, są to pewne zaburzenia osobowości, nad którymi powinno się popracować. Stąd rady odnośnie psychologa są chyba najlepsze, bo dopiero kiedy ułożysz sobie trochę w głowie, będziesz w stanie podejmować odpowiednie decyzje.
Aktualnie działasz na zasadzie schematów, które niestety są destrukcyjne, a wartości, ktorymi się kierujesz trochę odbiegają od typowych.
Piszesz np o kupnie samochodu - jest to jakiś pomysł, zwłaszcza że masz problemy z dojazdem, bo mieszkasz w małej miejscowości i auto bardzo ułatwiłoby Ci pewne sprawy. To jest fakt. Ale jest też druga strona medalu. Wydatek na samochód to jednorazowa kwota rzędu 2 tysięcy złotych. Nawet za starego rzęcha, trzeba zapłacic minimum stawkę złomu, zarejestrować, potem ubezpieczyć i tankować. W dodatku jeśli nie macie kogoś z historią ubezpieczeniową, rejestrujać auto na siebie, zapłacicie ogromną stawkę OC. I teraz pytanie, czy nie lepiej korzystać z komunikacji i wydawać jednorazowo mniejsze kwoty, a kiedy już trochę odbijecie się od dna, inwestowac w samochód? Bo obojętnie gdzie byś nie mieszkała, komunikacja musi istnieć. Ja w wiosce zamieszkałej przez 80 mieszkańców (zadupie jakich mało), miałam 3 km do przystanku. Teraz mam trochę mniej niż 2. I fakt, kulać się na przystanek w ciąży, to nie jest nic miłego, ale dało by radę. Poza tym, mieszkacie ponoć z rodzicami - Oni też nie mają samochodu?
Myślę, że żadna z forumowiczek nie życzy Ci źle, ale niestety jesteś na takim etapie, że wolisz glaskanie po główce i okazywane zainteresowania jak to masz ciężko niż aktywne działanie. I to też nie do końca Twoja wina, bo w środowisku w którym tunkcjonujesz, Twoja osobowośc nie miala możliwości prawidłowo się wykształcić. Stąd myślenie, które odbiega od myślenia innych. I nie piszę Ci tego, żeby Ci dogryzc, ale dlatego że sama w pewnym stopniu rozumiem Cie, że przeciwstawienie się wszystkiemu co znane jest trudne i mimowolnie się przed tym buntujesz. Ja tez mam problem z wprowadzeniem zmian i robię rzeczy szkodliwe, ale przynajmniej takie, które doskonale znam. Tylko ze takie zachowania to patologia i trzeba robić wszystko, żeby je ukrócic. Też jestem teraz w ciąży, której nie chciałam, do tego mam wrażenie, że wszystko się sypie i nie warto żyć, ale trzeba pracować nad sobą, żeby nie powielać wciąż tych samych złych schematów. Bo mimo ze teraz wydaje Ci się coś jedynym wyjściem, po pracy nad sobą ze specjalistą, zrozumiesz jak bardzo krzywdzili Cię bliscy, oraz jak bardzo Ty sama siebie krzywdzisz. U Ciebie sytuacja jest dodatkowo o tyle trudna, że nosisz w sobie nowe życie, co może Cię przerażać i cieszyć jednocześnie, dlatego ważny jest tu czas. Już powinnaś umówić sie na teleporade do rodzinnego po skierowanie do psychologa i walczyć o tego psychologa. Bo często nie ma miejsc, ale w ciąży masz prawo do wizyty u specjalisty w ciągu 7 dni. Więc nawet jakby Ci odmawiali, nie poddawaj się. Zazwyczaj wystarczy telefon do NFZ i nagle cudownie odnajduje się termin.
Na ten moment to jest najważniejsze, bo z całym szacunkiem dla Ciebie i użytkowniczek forum, aktualnie nie posluchasz żadnych naszych rad, bo są niezgodne z Twoją wizją. Musisz dojrzeć do tego, żeby chcieć się wyrwać z patologii. I niestety, to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Nikogo innego.