Dokładnie tak jest. Wiem, że teraz jeśli się nie uda to rozsypię się i nie wiem czy dam rady się podnieść. Choć do następnej ciąży nastawialiśmy się nad IV. Niby wiem, że ryzyko w moim przypadku jest ilekroć większe niż u każdej z Was. Raz wiek, co lekarze z jednej strony potrafią wypominać, 2 mam wybadane te problemy z trombofilią, 3 mam bardzo niskie AMH, co już daje niską jakość komórek, 4. Wyszły niby nie duże ale jednak nieprawidłowości w kariotypie. Więc pod tym względem mam świadomość, że się może znowu nie udać i może będzie lepiej. Przed ciążą zrobilam już naprawdę wszystko co mogłam, Zjechałam trochę z wagi, mogłabym więcej ale z drugiej strony wiek nie pozwala na rok odkładania. Zrobiłam ozonowanie organizmu więc wierzę, że ono poprawiło jakość komórek, lepiej wchłaniam teraz witaminy, bo tak nie mogłam niczym podbić chociażby D3, a po 2 miesiącach ozonowania uzyskałam wynik 40. Więc w tym pokładam duże nadzieje. Teraz dodatkowo neoparin, ktory musi wspomóc w przepływach. Dostaliśmy od lekarza zielone światło na działanie naturalne jeśłi faktycznie czujemy się na siłach, a do IV szliśmy na wizytę bo tam tylko z badaniem zarodków i byśmy wiedzieli co podajemy. No a tym razem udało się za I podejściem. Jakiż był szok trochę z drugiej strony czułam, że się uda, byliśmy na spotkaniu w invikta. Lekarka potwierdziła, że owu było, zapisała leki, i po @ mieliśmy zacząć się przygotowywać. A ja na kilka dni przed @ robię test jeden coś widać, na pozostałych innej firmy nic. Poszłam na betę a tam 4,85

. Teraz o tyle trochę spokojniej podchodzę, bo nie byłam przeziębiona jak poprzednio, nie brałam szczepionek, nie miałam nawet infekcji intymnej, więc o tyle może dzidziuś jest mocniejszy.