Ja też jestem na zwolnieniu. Rozumiem twoje podejście jako szefa. Pracowałam w tej firmie (mały oddział dużego korpo) od 7lat. Dostawałam pochwały, byłam jedną z lepszych w regionie, każdy znal moje nazwisko, i ten oddział na mnie się opierał bo nie raz ratowałam sytuacje. Wydawało mi się że z szefową mam dobre relacje, raczej przyjazne. Kiedy zaszłam w ciążę to szefowa wiedziała doskonale że chcę mieć dziecko i że straciłam ciążę dopiero co. Zaczęła się pandemia kilka dni po teście ciążowym i ze strachu przed wirusem poszłam na zwolnienie. Była druga dziewczyna młodsza o 10lat w ciąży, pierwszej ciąży, która pracowała do 4mca. Szefowa obraziła się twierdząc że jestem nie fair bo powiedziałam dziewczynom w pracy że jestem w ciąży i idę na zwolnienie a nie powiedziałam że to przez pandemię i według niej to było fałszywe bo tamta dziewczyna została dłużej. One znały moją sytuację i myślę że nie trzeba było tego mówić to była oczywista oczywistość moim zdaniem, to są inteligentne kobiety. Kiedy skończył mi się macierzyński poszłam zapytać o powrót i otrzymałam informacje że ona już ma zespół z którym chce pracować, że przyjęła pracownika nie na zastępstwo a na etat i jak wrócę to będzie musiała kogoś zwolnić i się mnie pyta czy mnie, czy wskaże palcem kogoś innego?? I tak oto jestem w sytuacji że mam trójkę dzieci, nie mam dokąd wrócić i obrażoną szefową która mi w oczy powiedziała że wracam i jestem od razu bez pracy. Taka sytuacjaPowiem wam jako pracodawca, ze bardzo przykro czyta się takie rzeczy. Wydaje mi się, ze relacja pracownik-pracodawca jest bardzo wzajemna. Jeżeli nie ma podstaw do zwolnienia, to jest to tez bardzo nie fair przez pracownika isc na początku ciąży na zwolnienie lekarskie. Macierzyński szybko się kończy i czasami tez warto pomyśleć żeby było do czego wracać, chyba ze prace chce się zmienić to inna bajka.