Wiecie, zmierzyłam znów teraz temperaturę (korzystając, że dzieci śpią) i tym razem mam 37,4 pod paszką a w poszewce 37,8....
Normalnie to mierzenie mnie dobije! Zadzwoniłam do internisty i poprosiłam o skierowanie na betahcg, zrobię na dniach, jak tylko uda mi się jakoś chyłkiem wymknąć (nawet nie chcę wspominać o tym komukolwiek, nawet mężowi, tak mi łyso). No jaka stara, taka głupia. Mierzy temperaturę jak opętana.