Każda ciąza inna. Ja w pierwszej nie miałam w ogóle objawów, a po 2 dniach spóźnienia test z dwoma grubymi kreskami. Tą ciążę straciłam.
W drugiej, szczęśliwie donoszonej ciąży, testowałam juz 5 dni przed dniem spodziewanej miesiączki, bo miałam plamienia i cień cienia na teście [emoji4] Ciaza hardcorowa, do 20 tygodnia wymioty, leżałam bez życia w łóżku i jadłam suche bułki, w lepszy dzień z serem.
A ja mam pytanie do kobiet, które już mają dziecko. Czy po porodzie już zawsze będzie widać w macicy, gdzie było łożysko? Czy po iluś miesiącach "ślad" znika? Byłam wczoraj na kontroli. Równe 6 miesięcy po porodzie. Ginekolog od razu powiedziała, że łożysko było na przedniej ścianie, bo jeszcze jakieś ślady widać, ale spokojnie można się starać o dziecko, bo to nic takiego [emoji848] czy nie powinnam czekać aż te ślady znikną? Czy one w ogóle znikają?