Ananaska, ja jak będę w ciąży to też na pewno będę chciała sprawdzić przyrost bety, bo mam już dwa poronienia za sobą (i żadnej donoszonej ciąży na koncie) i w ostatnim beta przyrastała źle, więc zanim ogłoszę nowinę mężowi, najpierw sprawdzę przyrost. Choć to i tak o niczym nie przesądza, w pierwszej ciąży beta na bank rosła dobrze a i tak w końcu serduszko stanęło. Ja komentowałam postawę z serii: jest blada kreska na teście, więc jest NADZIEJA (sic!, nie ciąża, tylko nadzieja), pójdę na betę żeby mi napisali czarno na białym czy jestem w ciąży, czy nie. To jest bez sensu.
Inna sprawa, że jeśli test wychodzi przed okresem czy w dniu okresu, najprawdopodobniej beta przyrasta we właściwym tempie i zupełnie nie ma się o co martwić. Mi w ciąży gdzie beta przyrastała źle test nie wychodził po terminie okresu dość długo. Niektórym kobietom sikańce nie wychodzą za wcześnie ot tak, po prostu, ale ja do tych kobiet nie należę - w pierwszej ciąży wyszedł już 4 dni przed terminem.
A ja się muszę wyżalić i poskarżyć na niesprawiedliwość tego świata. Nie dość, że nie wyszło i znowu nie będę mamą, to jeszcze jak na złość okres się spóźnia. Dziś 31 dzień cyklu i się nawet na @ nie zanosi. Jestem strasznie zła, bo to przedłuża oczekiwanie na kolejne jajeczko... Nie ma okresu - jest nadzieja? Nie, nie tym razem. Nie ma okresu - jest frustracja.