Hej dziewczyny, jestem w 17 tc. Podczas podstawowych badań, które zlecił mi lekarz było badanie na toksoplazmoze. Moje zdziwienie było ogromge, gdy odbierając wyniki zobaczyłam ze nie mam odporności na toxo czyli nigdy jej nie przechodziłam. Wychowywałam się na wsi wśród kotów, psów i innych zwierzątek gdyż moi rodzice mieli gospodarstwo rolne. Zdarzało się jeść truskawki prosto z krzaka, jabłka znalezione w sadzie na ziemi, porzeczki i inne, domowe kiełbasy, wędliny, mięso czasem surowe (tatar) więc byłam w szoku patrząc na wynik. Teraz niestety mam ogromny lęk przed złapaniem toxo zwłaszcza ze jest ona bardzo groźna dla maleństwa. Pilnuje się jak mogę, nie tykam wędlin, kiełbas, parówek, mięso zawsze długo gotuje bądź piekę w piekarniku, wszystko dokładnie myje ale ten lęk jest silniejszy ode mnie. Zdarzyło mi się machinalnie przekładać rękami mięso do garnka a później bez zastanowienia chwyciłam za chleb. Dopiero po chwili pomyślałam ze przecież nie umyłam rąk po dotknięciu mięsa... no i zaczęła sie panika! Tak jak smażyłam jajecznice, wbiłam jajka i też zapomniałam o myciu rąk! Panika na maxa :/ nie wiem jak sobie z tym lękiem poradzić, mój facet twierdzi że kompletnie mi odbiło bo bardziej ostrożnym już sie chyba być nie da
Jak tak dalej pójdzie to urodze w szpitalu psychiatrycznym 