Pati - u nas też jakiś ostry wirus. Mamy brać Cebion. Czasami brak mi słów. Zdaje sobie sprawę, że to tylko ich praca, ale straszne, że nawet w szpitalach nie potrafią pobierać krwi. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, której mama właśnie pracuję w punkcie pobrań krwi i mówiła mi, że właśnie nikt nie chce pobierać dzieciom. Dzieci krzyczą, rodzice się awanturuja i ogólnie każdy jest zdenerwowany dziecko, rodzic i pielęgniarka. Zresztą jak leżałam w szpitalu w celu zbadania hormonów itp. To przez 3 dni miałam pobierana krew. Miałam pobierana krew wszędzie nawet pod kolanami bo mam tak słabe zyly. W takich momentach jak tak mu się wkuwaly i mu gmeraly igła to naprawdę miałam ochotę im coś powiedzieć, ale jestem z natury bardzo spokojna i nie lubię robić robić zamieszania. Nie odezwałam się, ale w głębi duszy płakałam razem z Tymkiem.
Kasieks - tak to jest z facetami. Rozumiem, że chca uczyć dziecka samodzielności, ale czasami nie myślą o konsekwencjach. Szybko się zagoi.
Veronika - ciężko spakować tak duża rodzinkę.
U nas temperatura spadła. Złapałam mocz. Wynik jest idealny. Krew za to słaba. Lekarka powiedziała, że przed kolejnym szczepieniem musimy pobrać krew bo odporność jest zerowa. Spadły bardzo erytrocyty. Norma jest od 1.8, a Tymek ma 0.15. Szczepić podobno można od minimum 1. Raczej nie trzydniowka chociaz pojawiły się dzisiaj krostki, ale bardziej wyglądają jak potowki. Ocena lekarki bo ja na tym się nie znam. Rano byłam taka zdolowana bo obudziłam się z grudami w piersiach. Miałam temperaturę. Na szczęście udało mi się to rozmasowac. Zrobiłam dzisiaj Tymkowi placuszki z banana, malin i kaszki mannej to chociaż trochę zjadł. Mam nadzieję, że to dobry znak.
Mieliśmy jechać z mężem na szkolenie, a w takim wypadku zostajemy w mieszkaniu.