Ja kiedys chodzilam do homeopaty z takim samym nastawieniem, tyle ze w innej sprawie. Poszlam do kobitki, ta przeprowadzila na pierwszej wizycie ze mna wywiad przez ponad 3 godziny. Pytala o wszystko, poczawszy od tego co lubie, jakie mam leki, czego nie lubie, jakie choroby przebylam, itd. Na koniec wybrala jakies dwa leki i kazala mi na slepo trzymajac je schowane za plecami wybierac. Pomyslalam sobie wtedy, ze gdzie ja tu jestem na loterii jakiejs czy cos. No ale wybralam swoj lek i na nim bazowala moja terapia. Od czasu do czasu zmieniala mi moc lub dodawala inne globulki, ale generalnie wszystkie opieralo sie na tym jednym i na konsultacjach z nia. Czasami mialam wrazenie ze ja nie chodze do homeopaty a do psychologa, bo tak doszczetnie mnie o wszystko wypytywala. Powiem szczerze, ze mialam z tym na poczatku nawet problem, ale w rezultacie pomoglo mi. Owszem, sama nie wiem, czy to autosugestia, czy faktycznie jakas tam ukryta moc kuleczek ale w testach u lekarza pozniej widac bylo poprawe dopoki do niej uczeszczalam. Niestety musialam zaprzestac chodzic do niej i wrocilam pozniej do konwencjonalnej medycyny i wyniki poszly w dol. Ale kto tak naprawde wie, czy chodzac dalej tez by tak sie nie stalo.
Na akupunkture tez bym chetnie poszla. Az musze popatrzec, czy nie ma czegos w Krk.