Plany działania to chyba już nie będzie. Zaciał się jak małe dziecko... narazie się jeszcze z wami nie żegnam ale pewnie będę zmuszona bo etap starań zostanie zamknięty. Ogólnie to jestem bardzo podstresowana, najbardziej denerwuje mnie mama która udaje ze nic się nie stało i nawet nie zapyta jak się czuję, czy zaczęłam się oczyszczać czy nie, dosłownie zero tematu, wręcz lata i przeżywa ciąże siostry...Boli mnie to ale dam radę. Nawet nie myślę zaczynać z nimi tego tematu, bo na zrozumienie to tylko na forum mogę liczyć :* święta też jakoś przeżyje.... wezmę relanium popije winem i będę myśleć o niebieskich migdałachMam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie. Chodzi mi tu raczej o psychiczny spokój i równowagę. W Święta skup się na synku,a potem na spokojnie, małymi kroczkami ustalajcie z M dalszy plan działania.