reklama

Moja Żona w szpitalu - sączenie wód płodowych 15tc.

Witam serdecznie wszystkich użytkowników,
Wraz z Żoną znaleźliśmy się w złej sytuacji. O dziecko staramy się od około 5 lat. Badania, szukanie przyczyn, insemimacje orazjedna próba in vitro, która się nie udała. Za to udało się nam zajść w ciążę zaraz po pierwszej próbie in vitro, ku naszemu zdziweniu. Żona obecnie znajduje się w szpitalu od soboty. Trafiła tam z dosyć obfitym krawieniem, które nastąpiło tak po prostu. Wcześniej były plamienia, ale za każdym razem jechaliśmy do szpitala na badanie i wszystko było ok. Po pierwszym badaniu w sobotę lekarz stwierdził pęknięcie pęcherzyka płodowego. Od razu żona otrzymała antybiotyk, który otrzymuje trzy razy dziennie w kroplówce. Zastrzyk na tromboze codziennie jeden raz. Nasza córeczka żyje, serce bije i jest żywotna. Sączenie wód odbywa się bardzo powoli praktycznie na wkładce nie ma wilgoci, a krwawienie z każdym dniem ustępuje. Dziś jasnoróżowe podczas podcierania po oddaniu moczu. Lekarze sami stwierdzili że się naradzają ponieważ nie mieli wielu takich przypadków. Sami się zastanawiają co zrobić. Teraz żona odpoczywa, nie miała badania ponieważ dają jej odpocząć, ale sami jesteśmy jak na karuzeli, raz optymizm by za chwilę z wielką prędkością zjechać na dół. Boimi się śmierci naszej córeczki, lecz wierzymy, że przetrwamy i dotrwamy do końca. Kochani mieliście już takie historie znacie jakieś metody lekarskie albo co innego bo już wariuje. Pozdrawiam serdecznie.
Skąd jesteście? Czy zona jest w szpitalu z porządnym oddziałem ginekologicznym, który ogarnia trudne przypadki? Który stopień referencyjności?
 
reklama
Skąd jesteście? Czy zona jest w szpitalu z porządnym oddziałem ginekologicznym, który ogarnia trudne przypadki? Który stopień referencyjności?
Jesteśmy w Niemczech, miasto Lörrach, St Elisabethen szpital, wskaźnik jeden z najwyższych w regionie. Od kilku godzin jesteśmy w domu. Próbujemy żyć, wierzyć, modlić się jednak jakbym siedział na bombie. Wierzę, robię wszystko co w mojej mocy.
 
Jesteśmy w Niemczech, miasto Lörrach, St Elisabethen szpital, wskaźnik jeden z najwyższych w regionie. Od kilku godzin jesteśmy w domu. Próbujemy żyć, wierzyć, modlić się jednak jakbym siedział na bombie. Wierzę, robię wszystko co w mojej mocy.
Oj, myslalam, ze w Polsce chociaż, to może bym coś mogła powiedzieć mądrzejszego. A sączenie nadal występuje? Nie możecie się skonsultować z jakims dobrym perinantologiem?
Strasznie mocno trzymam za Was kciuki!!
 
Oj, myslalam, ze w Polsce chociaż, to może bym coś mogła powiedzieć mądrzejszego. A sączenie nadal występuje? Nie możecie się skonsultować z jakims dobrym perinantologiem?
Strasznie mocno trzymam za Was kciuki!!
Tak jak pisałem test wyszedł pozytywny. Dzisiejsze badanie, szyjka macicy 3 cm, wody 3 cm. Początek 16 tygodnia. To dobrze czy źle w tej sytuacji?
 
Tak jak pisałem test wyszedł pozytywny. Dzisiejsze badanie, szyjka macicy 3 cm, wody 3 cm. Początek 16 tygodnia. To dobrze czy źle w tej sytuacji?
Wody 3 cm czyli AFI 3… rzeczywiście wody uciekają:( u mnie w 24 tc test na wody płodowe wyszedł pozytywnie a nigdy wskaźnik wód nie zszedł poniżej 7… zawsze okolo 8-10. Dziś uważam że ten test na wody polodowe to była jakaś pomyłka. Dotrwałam do 37 tc .
Niech żona dużo leży, a nóż worek się zasklepi. Bardzo wcześnie to odpływanie wód. Trzymam kciuki.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry