Witam. Czy ktoś był w takiej sytuacji i może opowiedzieć jak to się skończyło? W 16 tc lekarz stwierdził łożysko przodujace mówiąc tylko że mogą wystąpić krwawienia po 30 tc i że cięcie może być trudniejsze ale że łożysko powinno się jeszcze podnieść bo zazwyczaj tak się dzieje , w 19tc poszłam do drugiego lekarza który stwierdził że łożysko jest przodujace i raczej już się nie podniesie bo jest z kazdej strony ...przyrosniete ,nie do konca wiem o co mu chodzilo z przyrosnietym ale tez nie dopytylam bo nie mogłam już się skupić na tym co mówi, wcześniej naczytalam się dużo o lozyskach przodujacych i po prostu się zaczęłam bać. Sam tez nie zaczął mówić o ryzyku dopiero jak zapytałam to powiedział że w razie skurczy czy jakiegokolwiek bólu brać nospe, zero współżycia i raczej wypoczywać a w razie krwawien jechac do szpitala i że od następnej wizyty za 4 tyg włączymy leki rozkurczowe i antybiotyki do pochwy .. I jeśli będzie wszystko dobrze przebiegało to 2 tyg przed terminem do szpitala ( mam nadzieję że tylko 2 bo mam w domu roczniaka i to bylaby nasza pierwsza rozłąka
) A poród na leniucha czyli cesarka za bardzo nie był przejęty a ja jak wspomniałam naczytalam się trochę i strasznie się stresuje. Stąd też pytanie do pan które miały podobna sytuację jak to wyglądało, ile czasu spędzilyscie w szpitalu i jak przeszla cesarka czy był jakiś krwotok ? Z tego co wyczytalam to wszędzie artykuły jakby podczas cc z tym lozyskiem życie musieli ratować strasznie się stresuje.