@JuliaLoka 
zgłaszam się, ja jestem takim przypadkiem miłości od pierwszego wejrzenia. Serio, bez udawania.
Swojego obecnie męża, który był pierwszym moim facetem poznałam mając 31 lat.
Przez poprzednie wszystkie lata - no umówmy się od lat nastoletnich hehe bo mając 5lat raczej jeszcze nie myślałam o tym

, byłam zagorzałą singielką.
Za żadne skarby świata nie chciałam mieć faceta, nie szukałam faceta, nie nawiązywałam z żadnym większych kontaktów, moje znajomości z facetami ograniczały się do ,,zwykłych znajomy" , takie cześć- cześć i tyle.
Ubierałam się na czarno , unikałam kontaktów z ludźmi , kochałam swoją samotność.
I każdy kto zadał mi pytanie : kiedy będziesz mieć faceta ? , słyszał ode mnie : nigdy.
W wieku 31 lat przez czysty przypadek poznałam swojego męża. Scena jak z serialu : kelner pomylił rachunki. Ja zamówiłam sobie kawę , jakiś facet zamówił kawę , że były to takie same kawy i zamówione z tym samym czasie to kelner wystawił 1 rachunek. Facet od tej drugiej kawy żeby nie mieszać już z rachunkami bo kelner nie wiedział co zrobić to zapłacił za obie kawy. Wypiliśmy ją razem . Zamówiliśmy jeszcze po jednej kawie.
Facet odwiózł mnie do domu.
(

tu szok totalny, wsiadłam totalnie obcemu facetowi do auta ...).
Wymiana telefonów, kolejna kawa była za 2 dni. Na trzeciej kawie po kolejnych 2 dniach... trzymaliśmy się już za ręce. Po 2 tygodniach od spotkania w kawiarni przedstawiłam go swojej rodzinie.
Jest to na tyle wiarygodna i prawdziwa historia, że cała moja rodzina przez grubo ponad pół roku ( !!! ) myślała że to jest wszystko jeden wielki blef, kit, kłamstwo. Wymyślone przeze mnie żeby dali mi święty spokój, a mój ,,chłopak" to jakiś taki właśnie zwykły znajomy który zgodził się grać przed moją rodziną.
Oczy im się otworzyły dopiero wtedy gdy moi rodzice faktycznie przyznali, że ja przecież od paru miesięcy mieszkam u niego ( kolejny szok ... ) , zrezygnowałam z pracy za granicą i znalazłam pracę w jego mieście żeby mieć ją na miejscu .
Dokładnie po pół roku od naszego poznania się miałam pierścionek zaręczynowy na palcu. We wrześniu będą 2 lata po ślubie.
I jesteśmy w sobie nadal zakochani jak byśmy się dopiero co poznali.
Ja, zagorzała singielka, przeciwniczka ślubów, zakochiwania się...
On , samotnik, wieczory z kumplami przy piwie, zmienił swój styl życia, dostosował go do moich potrzeb, do czasu by spędzać go jaknajwięcej ze mną.
❤