Dziewczyny proszę o słowa otuchy... Jestem w 30+5, od trzech dni leżę w szpitalu. Przyjechałam w nocy z silnymi bólami pachwin, podbrzusza, pleców i bardzo twardym brzuchem. Przez 48h dostawałam specjalne kroplówki na rozluźnienie macicy, w tym czasie na ktg nie było żadnych skurczy. Parę godzin po odstawieniu znowu pojawiło się twardnienie plus ból pachwin. Ktg wykazało regularne skurcze, nie jakieś silne, ale jednak skurcze. Szyjka zamknięta, ale w dwa tygodnie z 41mm skrócona na 26mm. Brzuch jest twardy praktycznie cały czas. Czy któraś z Was miała podobną sytuację i udało się donosić ciążę chociaż do tego 35-36tyg? Jestem załamana...