Kobito, "romantyzm"? A co to?



Ja miałam taką fazę, że mówię no cholera jasna, wszystko tak właśnie pod kalendarzyk, to może chociaż jakąś ładną piżamę założę - ja jak typowy millennials całe życie popierdalam w sexy disneyu.

No i oczywiście była to ładna piżama na miarę moich możliwości, po prostu bez bajkowego motywu, nic tam wyuzdanego. Mój mąż i tak popatrzył na mnie jakbym z księżyca spadła i skwitował "a co Ty robisz? rozbieraj się i tyle".
No cóż, jak to śpiewali w "Sztuce latania" - ogólnie mówiąc life is brutal, poza tym wszystko doskonale.