Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Wrześniowa a ja bym jednak pomyślała inaczej. Widocznie trafił Ci sie malec który potrzebuje wiecej poczucia bezpieczeństwa a tylko Twoje ramiona mu to zapewniają. Moja Kinga była wytulona, wypieszczona. Bujana, całowana, tańczyłam z nią na rękach, śpiewałam jej nosząc przed snem itp . I wcale nie uważam że jej zrobiłam krzywdę. Jest roześmianym, słodkim dzieckiem. Mamusiowo- tatusiowym pieszczoszkiem. Kiedy płakała brałam ją na ręce mówiąc ze mamusia jest i jej nie zostawiła, gdy bolał ją brzuszek tuliłam do siebie i cichutko jej śpiewałam. nosiłam pól nocy jak były kolki. Kazdy dzień razem był dla nas cudny. Czasem byłam zmęczona strasznie ale jak tylko sie do mnie uśmiechnęła zapominałam o zmęczeniu. A teraz jest kochaną maleńką córeczką która przybiega z pokoju wołając mamusiu choć i ciągnie mnie za rękę, albo woła do mnie - Aguś , Aguś tym slodkim glosikiem.
Czemu wszyscy teraz szaleją na punkcie zasypiania w łózeczku, uspokajania sie samemu, nawet na punkcie samodzielnej zabawy niemowlaka itp. Czemu nie szaleją na punkcie okazywania miłości i dawania tego co dziecko od nas chce
Nie chcę żeby mnie źle zrozumiano...jeżeli dzieciątko potrafi samo zasypiać to uważam, że należy to pielęgnować ale jeżeli tak jak mój Zbój ma większe potrzeby to wiadomo...nie da się na siłę zmienić jego charakterku, już to wiem (ale musiałam spróbować i się nauczyć, w końcu to moje pierwsze). Nie neguję też zasypiania w łóżku z rodzicami, to sprawa indywidualna, każdy ma prawo wychowywać swoje dziecko jak chce. Dziękuję, że tak ładnie opisałaś Wasze relacje, chyba czuję się przez to trochę lepiej. Bo ja tak jak i Ty nosiłam i przytulałam przy kolkach, śpiewam (choć nie potrafię), usypiam na rękach...w innym razie nie było by nawet tych półgodzinnych drzemek. I o to mi najbardziej chodzi- żeby ten mój Szkrab potrafił wogóle spać
i w nocy przesypiał więcej niż 1,5h bo ja nie będę miała siły żeby się nim zająć...
. Przyznaje że nie czytałam bo nie dała bym rady a jeszcze net tak wolno chodzi,
że jakaś masakra i czasami w ogóle się strona nie chce włączyć, a jak już jakimś cudem się włączy to potrafi później wywalić z niej
i tak będę mieć z kompem aż do 25 listopada bo wtedy nowy okres rozliczeniowy się zaczyna i powinien już śmigać internet. Byłam już dziś z moimi dzieciakami na dworze i jest u nas bardzo zimno ale trochę sobie pospacerowaliśmy i Krystek chciał iść do sklepu ale specjalnie nie wzięłam portfela ,żeby właśnie nie iść bo wczoraj zrobiłam zakupy ale jakoś dał się przekonać i grzecznie poszliśmy do domu :-), a teraz moje maluchy śpią.
