w rybniku traciłam pierwsza ciaze... absolutnie nie polecam tego szpitala, jesli chodzi o patologie.... bylam umowiona w szpitalu na przyjecie przez dr kopiec mialam pojawic sie o 8 rano (wiedziałam ze strace ciaze...) dzwonilam zanim weszlam do szpitala do tego dr kazal przyjsc do pielegniarek na ginekologie i on mial do mnie zejsc... nie zszedl ani razu... gdybym ja wtedy wiedziala co mi przysluguje nie dalabym sobie zrobic zabiegu, badal mnie jakis starszy lekarz, nawet sie nie przedstawil. dostalam tabletki na wywolanie poronienia gdyz ciaza byla martwa, tabletki podziałały odrazu, krwawilam i ronilam samoistnie a ze im sie spieszylo to wykonali zabieg, ktory jak kazdy wie jest inwazyjny grozi, zrostami, przebiciem macicy a za tym idzie utrata narzadow rodnych.... druga ciaze prowadzil mi lekarz z zor dr czuba niestety tez zakonczyla sie poronieniem tyle ze dr czuba po wywiadzie jak mu powiedzialam ze tabletki przy pierwszym poronieniu działały, postarał sie zebym nie miala zabiegu (mialam wybor tabletki czy zabieg, wybrałam tabletki) i dzieki niemu wszystko odbylo sie w naturalny sposob bez niepotrzebnej ingerencji. trzecia ciaze tez porwadzil mi ten lekarz i dzieki niemu mam Michałka bo zgodzil sie na podanie mi zastrzykow clexane. rodzilam w zorach i faktycznie opieka tam to nie za bardzo, ale nie bylo tak zle. lekarz ktory mnie szyl spieprzyl to szycie na maksa.... :/ do dzis mam tam takie zgrubienia ze szok.. bobasa badali pierwszy raz bez mojej wiedzy i bez mojej zgody zostal zaszczepiony i podanu mu witamine k - idioci bo przeciez cala ciaze mialam rozrzedzana krew zeby maly byl wystarczajaco dobrze dokrwiony a oni mu podali witamine ktora zageszcza krew, mogl dostac zatoru bo byl malutki 2390 g (ja tez sie taka mala urodzilam - to rodzinne u mnie) a dawke witaminy dostal taka jak kazdy niemowlak o przecietnej wadze ponad 3kg... polozne tylko niektore byly ok..