Patrze po tej liscie zakupow...
Sudocrem niekoniecznie - jest za ostry, idealny jest linomag.
Przewijaka nie mam w ogole, jakos mi nie jest potrzebny - lozeczko stoi w naszej sypialni i przewijam malego na naszym lozku, a w ciagu dnia na sofie w salonie bo tu sie przesiaduje.
Wanienke mamy - na krotko wystarczyla, teraz uzywamy specjalnego lezaczka, wstawianego do wanny - mlodemu nogi z niego wisza, ale dziala.

Termometru nie mam i nie uzywalabym - wode w kapieli sprawdzam reka, jedzenie pyszczem. Termometr do celow medycznych owszem.
Okrycie kapielowe moze byc ale nie musi - sprawdza sie tez recznik kapielowy w ktory zawijam dziecko po wyjeciu z wody. Mlody woli to od recznika z kapturkiem.
Nozyczki za zaokraglonymi koncami sie nie sprawdzily - uzywam zwyklych do paznokci.
Szczotka tak, grzebyk zbedny - no, chyba zeby dziecie z bujnym fryzem.
Plyn do kapieli zdecydowanie nie - zwykle, jak najmniej pachnace mydelko.
Majtki poporodowe - nie mialam. Zwykle majty bawelniane spokojnie daly rade. Wolalam nie przekonywac sie ze w moim rozmiarze to nie ma.
Niedrapki mialam - lipa. Mlody je sciagal jak chcial.
Sliniaki to za jakis czas, noworodek nie potrzebuje. Z rzeczy niezbednie niezbednych u mnie - zasypka. Po kapieli "talkuje" szyjke i paszki bo tam sie lubi skorka macerowac.