Najki chyba się nie znamy, no chyba, że skleroza mnie dopadła ale pędzę z pocieszajką do Ciebie. Przeżyłam to co Ty. Przy pierwszym podejściu do ivf żadna komórka mi się nie zapłodniła, byłam załamana. Gdyby nie fakt, że akurat kilka dni wcześniej moja "bliźniaczka" forumowa też to przeszła nie...