Najki chyba się nie znamy, no chyba, że skleroza mnie dopadła ale pędzę z pocieszajką do Ciebie. Przeżyłam to co Ty. Przy pierwszym podejściu do ivf żadna komórka mi się nie zapłodniła, byłam załamana. Gdyby nie fakt, że akurat kilka dni wcześniej moja "bliźniaczka" forumowa też to przeszła nie miałabym pojęcia, że to w ogóle możliwe. Wiedziałam, że mogą przestać się dzielić, nie przyjąć itp ale, że nie zapłodnić nie wiedziałam, w ogóle nie brałam takiej opcji pod uwagę a tu ZONG

Byłam tak załamana, że chciałam rzucić to wszystko i zaprzestać starań ale po jakimś czasie spojrzałam na to trzeźwym okiem, porobiłam badania genetyczne i immunologiczne, suplementowałam się ponad pół roku i za drugim razem miałam już 2 zarodki, które niestety się nie przyjęły ale za trzecim razem z 2 zarodków przyjął się jeden i ma już prawie 13 miesięcy

Tak więc głowa do góry, widocznie to nie był TEN cykl, nie poddawaj się, walcz bo warto
