U mnie pierwsza po porodzie była taka wyczekana i wytęskniona, że sama się dziwiłam, że można się z niej tak cieszyć :-)
A Mirenkę muszę jeszcze odłożyć o miesiąc, bo w Święta chcimy Basię... Ale ja na Cezarette nie narzekam, dobrze się czuję, plamień nie ma, tylko waga stanęła:-(