Bylam i wyspowiadalam sie,chociaz od razu zaznaczylam ze za grzech tego nie uwazam. "Marudzil" mi troche, namawial do naprotechnologi,ale wytlumaczylam mu,ze in vitro to nie taki moj wybryk,ze przez te 5 lat staran probowalismy juz wszystkiego. Powiedzialam mu o poronieniu, calej tej masy lekow...