Byłam dzisiaj zanieść zwolnienie do pracy... tragedia... szefowa zaczęła się po mnie drzeć, głupio wzdychać i kręcić głową. Bo jej niby kłopotów narobiłam i będzie miała przeze mnie więcej pracy... potem to chyba do niej dotarło i do mnie jeszcze dzwoniła, tym razem na spokojnie i miło. Ale i...