Minęło tyle czasu od tego koszmarnego dnia kiedy przestało bić serduszko naszego szkraba,a ja coraz częściej odtwarzam to zdarzenie oraz tygodnie przed tym,nieświadoma co mnie czeka,że nie będzie szczęśliwego finału
Pamiętam dzień przed wizytą u ginekologa byłam nerwowa,rozżalona na męża ,czułam się niepotrzebna,miałam koszmarnego dołka .Przed każdym USG towarzyszył mi strach
W dzień wizyty pojechaliśmy na zakupy,chodziłam jakaś nieobecna po sklepie,od czasu do czasu chwytając za brzuch,towarzyszył mi dziwny smutek.Nie rozumiałam skąd ten nastrój.Potem już potoczyło się ekspresowo do godziny wizyty
USG,wypowiedziałam się na widok ,,jaki on już duży'i zamarłam widząc minę lekarza ,kiwał z rezygnają głową i wypowiedział słowa,że niestety serduszko nie bije
coraz częściej nawiedzają mnie te myśli,wspominam to wszystko i płaczę ,przecież niczego nie wrócę,nic mi nie ulży,tylko bardziej to rozdrapuję i coraz bardziej wątpię